Karmienie piersią i macierzyństwo. Tak naturalne, a zarazem tak trudne.

Wsparcie i rady moich przyjaciółek, które z sukcesem karmiły swoje dzieci piersią, okazały się bezcenne. Laktacja zaczyna się w głowie, trzeba wierzyć, że się uda”.
– z cyklu rozmowy Bobosfery o macierzyństwie, dziś rozmawiamy z Julitą, czytelniczką naszego serwisu, miłośniczką sportu, mamą małej Asi.


Redakcja serwisu BOBOSFERA zawsze jest ciekawa tego, co znajduje się „po drugiej stronie” portalu czyli u naszych Czytelników. Dlatego niezależnie od wywiadów z ekspertkami, rozmawiamy też chętnie z czytelniczkami Bobosfery. Obecnie prezentujemy Wam interesujący wywiad z Julitą, mamą 3-miesięcznej Joasi. Julita zgodziła się podzielić z nami osobistymi doświadczeniami a nawet odkryciami, związanymi z pierwszymi miesiącami macierzyństwa i laktacji.

0 - 6 miesiąc

Bobosfera: Patrząc na Twój uśmiech Julita, luz oraz na to, w jak doskonałej formie jesteś, wydawać by się mogło, że macierzyństwo – którego doświadczasz po raz pierwszy – to dla Ciebie przysłowiowa pestka. Czy tak jest w rzeczywiści? Jak radzisz sobie z macierzyńską codziennością?


Julita, mama małej Asi: Bycie mamą to wspaniałe uczucie, ale powiedzmy sobie szczerze: nie zawsze jest sielankowo. Przede wszystkim zaskoczyło mnie to, jak mało czasu mam dla siebie, jakie ograniczenia stawia moje ciało. Dotychczas prowadziłam bardzo aktywny tryb życia, regularnie biegałam, jeździłam na rowerze, chodziłam na siłownię, spotykałam się z przyjaciółmi. Teraz na to wszystko zabrakło czasu, ale też i sił, bo jednak nieprzespane noce dają w kość, a rany bolą. Trzeba też dać sobie czas, aby poznać swoje dziecko, nauczyć się go, nauczyć się rozpoznawać jego potrzeby. Czy inne mamy mają to we krwi, tego nie wiem. Jedno jest pewne, choć brzmi to jak slogan – uśmiech dziecka powoduje, że zapomina się o godzinach płaczu podczas kolek, zarwanych nocach i braku czasu na długą, relaksującą kąpiel.


Teraz, gdy mam już doświadczenia związane z macierzyństwem, wkurza mnie obraz Matki Polki kreowany przez media, ukazujący jak to świeżo upieczona mama ma czas dla dziecka, kreatywnie z nim spędza długie godziny, posprząta, ugotuje, zadba o siebie i jeszcze program w telewizji nakręci... A to wszystko karmiąc piersią. Powiedzmy sobie szczerze: tak się nie da!


Bobosfera: Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę na tych trudniejszych momentach wczesnych etapów macierzyństwa. Pisałaś, że w pierwszym okresie po urodzeniu Asi borykałaś się z bolesnym zapaleniem piersi. Jak sobie poradziłaś w tej sytuacji?


Julita: Zapalenie piersi i ból brodawek. Uratowały mnie laktator, krem z lanoliną, dobra butelka ze smoczkiem, tradycyjne babcine sposoby czyli okładanie piersi kapustą oraz ogromna chęć karmienia piersią.


Używanie laktatora nie było tak bolesne jak przystawianie Asi do piersi, więc tuż przed karmieniem ściągałam mleko i podawałam je córce w butelce. Sukcesem okazał się wybór butelki. Choć koleżanki przestrzegały, że podawanie butelki tak małemu dziecku wiąże się z dużym ryzykiem, że nie będzie później chciało piersi. Ale wybraliśmy Mimijumi i mała szybko się z nią zaprzyjaźniła. Nie miała też problemu z późniejszym powrotem do karmienia piersią.

 


Wsparcie i rady moich przyjaciółek, które z sukcesem karmiły swoje dzieci piersią, okazały się bezcenne. Laktacja zaczyna się w głowie, trzeba wierzyć, że się uda. I jak to mawia moja przyjaciółka: jak dziecko jest głodne, a ty masz kryzys laktacyjny, to trzeba przystawić dziecko do jednej piersi, drugiej, trzeciej, czwartej... dziesiątej itd.


Oczywiście skazana byłam na komentarze osób ze starszego pokolenia, przekonanego o wyższości mleka modyfikowanego nad mlekiem matki, które twierdziły, że mam za mało pokarmu, że moje mleko jest za chude, że dziecko się nie najada. Tymczasem mała książkowo przybiera na wadze, więc dywagacje na ten temat szybko się zakończyły. Notabene interesującym jest fakt, że nasze mamy w większości bardzo krótko karmiły nas piersią lub nie karmiły wcale...


Bobosfera: No właśnie. Też zwróciliśmy uwagę, że butelka, o której tyle się teraz pisze i mówi, jest już u Was w akcji. Wygląda na to, że jesteś dosyć na bieżąco z nowinkami. Zresztą i my możemy się pochwalić, że Mimijumi była już tematem jednego z wywiadów na Bobosferze (Zerknij: ekspertki parentingowe o laktacji i Mimijumi). Od tego czasu mamy sporo zapytań o tę butelkę. A skoro to taki budzący zainteresowanie produkt, to skorzystajmy z okazji i podpytajmy, zaspokajając pewnie ciekawość wielu mam: Jak Mimijumi sprawdziła się u Ciebie w praktyce?

 


Julita: Długo zastanawiałam się, jeszcze będąc w ciąży, nad wyborem butelki. Tak na wszelki wypadek. W sumie muszę przyznać, że przekonały mnie zdjęcia i filmy przedstawiające dzieci, które używają butelki Mimijumi. Moim osobistym odkryciem jest to, że dzieci – i zauważyłam to również u Asi – układają na smoczku Mimijumi usta w charakterystyczną rybkę. Identycznie jak przy karmieniu piersią. Przemówił do mnie również fakt, że smoczek jest zaskakująco miękki. O tym, że sam design wywołuje uśmiech na twarzy mówić chyba nie muszę! No i szukałam też oczywiście opinii użytkowniczek. Gdy ja planowałam zakup, były to w większości opinie mam z USA. Wybrałam Mimijumi i okazało się, że butelka przydała się nie tylko podczas problemów w karmieniem, ale również przydaje się teraz, kiedy powoli wracam do normalności i zostawiam czasem córkę pod opieką taty czy babci.


Bobosfera: Mówisz, że inni członkowie rodziny przejmują czasem na siebie słodki ciężar karmienia. Czy dzięki temu udaje Ci się wyrwać trochę dla siebie? Sądząc po Twojej sylwetce – pewnie chadzasz wtedy na fitness? Po jakim okresie odzyskałaś więcej czasu na realizację swoich pasji i ulubionych aktywności?


Julita: Próbowałam w miarę szybko wrócić do biegania, skakania na skakance, ale na to jeszcze za wcześnie. Wysiłek fizyczny powoduje u mnie spadek produkcji mleka, więc muszę ze sportem troszkę poczekać. W ramach aktywności fizycznej codziennie dużo spaceruję z wózkiem, po 3-4 godziny robiąc po 12 kilometrów. Szlifuję też już ponownie intensywnie swój angielski. W tym czasie małą zajmują się moi bliscy.


Bobosfera: A na koniec pytanie, które często zadajemy mamom przy różnych okazjach. Jakie byłoby Twoje przesłanie, skierowane do przyszłych i tych świeżo upieczonych mam, związane z macierzyństwem, karmieniem piersią, ale też emocjami, towarzyszącymi byciu matką?


Julita: Życzę Wam wszystkim niewyczerpanych pokładów cierpliwości. Do dziecka, do siebie, do świata. Nie jesteśmy niezastąpione, pozwólmy sobie pomagać, dajmy się wyręczać. I czerpmy z różnych źródeł pomoc, inspiracje oraz sposoby na realizację naszych macierzyńskich zadań: i z tych tradycyjnych – jak podpowiedzi naszych babć oraz słynne liście kapusty, i z tych nowoczesnych – jak sugestie przyjaciółek i innowacyjne produkty dla dzieci czy mam. Bądźmy otwarte na to wszystko. Ale oczywiście filtrujmy to przez pryzmat naszych doświadczeń, znajomości własnego dziecka oraz przez to, co podpowiada nam instynkt.

 


Bobosfera: Serdecznie dziękujemy. I przy okazji pragniemy z przyjemnością zapowiedzieć Czytelnikom, że niebawem pojawią się kolejne ciekawe wywiady na naszym portalu!


Redakcja portalu Bobosfera.pl