Ranking najlepszych otulaczy bambusowych

Otulacze dla niemowląt to sprzedażowy hit wyprawkowy ostatnich lat. Trend ten pojawił się w Polsce około 5-6 lat temu, kiedy na nasz rodzimy rynek weszła marka aden+anais, a wraz z nią ogromne pieluchy muślinowe. Nowojorska marka była już wówczas znana w wielkim świecie otulając skronie sławnych „baby”... a nawet Royal Baby. Ale do rzeczy, po co właściwie jest ten otulacz? Czy płacąc średnio stówę za sztukę nie wyrzucę pieniędzy w błoto? A kiedy uznam, że jednak nie to lepiej wybrać otulacz bamusowy czy muślinowy? Czym się różni muślin od bambusa i czy otulacze z wiskozy są wszystkie takie same?

0 - 6 miesiąc

 Otulanie noworodka

 
Zacznijmy od wyjaśnienia fenomenu (o tak to dobre określenie) otulania czyli ciasnego zawijania noworodka w konkretnie określony sposób.
Owinięcie całego dziecka z pominięciem szyi i głowy to pierwotny i niezawodny do dziś matczyny wyraz troski o dziecko, co potwierdzają archeolodzy i mają na to „papiery”. Znaleźli bowiem dowody na to, że mamy z migrujących ludów starożytnej Azji Środkowej ciasno owijały swoje niemowlęta już 4000 lat p.n.e. Otulaczy dla noworodka używali starożytni Grecy i Rzymianie, odniesienia do takich zwyczajów można znaleźć także w Biblii. Współcześnie znany pediatra Harvey Karp poleca ciasne spowijanie niemowląt przy stosowaniu skutecznej na ukojenie płaczu dziecka metody 5S.
 
 
Otulanie to tradycyjny i naturalny sposób na zdrowy sen niemowlaka znany i praktykowany przez matki na całym świecie od wieków. Gdy dziecko ma kolkę lub jeśli jest niespokojne i często się wybudza, ciasne zawinięcie uspokaja je, przynosi na myśl wspomnienie okresu prenatalnego, dając poczucie bezpieczeństwa, a w połączeniu z pozostałymi elementami metody 5S można osiągnąć niesamowity sukces w drodze do wyciszenia i uspokojenia nawet najbardziej wymagającego niemowlaka.
 
Właściwości muślinu
 
Tajemniczo brzmiąca nazwa to nic innego jak prosta, luźna, lekka i przewiewna tkanina o otwartym splocie. Muślin tkany jest z jedwabiu, bawełny i wełny – najpopularniejszy w „eterze” jest muślin bawełniany, który w ostatnich latach zyskał na popularności w dziecięcych wózkach, przy nosidłach, maminych torbach i ogólnie wszędzie tam gdzie pojawia się niemowlę. Podstawowa i najbardziej doceniana przez rodziców zaleta to wielozadaniowość – prosta tkanina, a tak bardzo przydatna, kto by pomyślał! Z każdym kolejnym praniem (zgodnie z metką producenta) muślinowa pielucha, otulacz, kołderka z muślinu i inne wyroby stają się miękkie – autentycznie! Ale jeśli choćby raz zdarzy się „gafa pralkowa” – to nie ma ratunku! Będzie szorstka już na zawsze –wiedza poparta z doświadczeniem niestety.
 
Właściwości bambusa
 
Przemysłowe złoża bambusa dostępne są w Chinach i Indiach, choć uprawiany jest także w Argentynie, Chile, Afryce i Stanach Zjednoczonych. Bambus stał się w ostatnich latach bardzo popularnym i polecanym surowcem do produkcji m.in. tekstyliów dla niemowląt. Twórcami koncepcji, która zakłada wykorzystanie bambusa do produkcji przędzy byli Chińczycy – konkretnie ci, którzy znaleźli sposób na wytworzenie z bambusa papieru.
Niektórzy błędnie interpretują uznając, że bambus to tkanina naturalna, otóż nic bardziej mylnego. Tkanina bambusowa powstaje w chemicznym procesie wytworzenia i jest sztucznym włóknem -  rzadziej powstaje w procesie mechanicznym z uwagi na to, że jest on pracochłonny, kosztowny, a uzyskany ostatecznie materiał nie jest wystarczająco miękki. 
 
Nie taki bambus straszny
 
Tkanina bambusowa jest jednak bezpieczna, hipoalergiczna posiada też właściwości termoregulacyjne, dlatego w upalne dni utrzymuje niższą o 2-3 stopnie temperaturę, zimą zaś oddaje przyjemne ciepło. Pieluchy bambusowe są miękkie, subtelnie połyskują i są bardzo wytrzymałe – wiskoza bambusowa to sztuczny jedwab. Uprawa bambusa nie wymaga stosowania środków chemicznych i pestycydów, dzięki temu tkaniny bambusowe nie zawierają toksycznych substancji drażniących skórę w związku z tym, są szczególnie polecane noworodkom, niemowlętom i dzieciom, a także osobom o wrażliwej skórze. 
 
 
Porównanie otulaczy bambusowych i muślinowo - bambusowych
 
Na warsztacie mamy część nowych i po części używane otulacze dla niemowląt. Tych z muślinu nie porównujemy, z uwagi na porę roku stworzoną niejako do tego, aby "płacić się w bambusie", poza tym większość krajowych marek w kierunku wiskozy bambusowej podążyły stąd większy ich wybór.
Aden + Anais to nasze pierwsze otulacze i bardzo ulubione od ponad 5 lat! Wożone zawsze i wszędzie przez cały rok. Jeszcze kilka lat temu tylko one były dostępne na rynku, określane jako wielkie muślinowe pieluchy czy też luksusowe tetrowe kocyki – nie bardzo było wiadomo jak je określać, bo otulacz alias SWADDLE nic nikomu nie mówił. Z czasem zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu nasze rodzime marki La Millou, Pink No More, Color Stories, Effi, Poofi, Motherhood – fajnie bo jest w czym wybierać! Ostatecznie do porównania mamy niegdysiejszego monopolistę :) ukochane i hołubione aden + anais oraz polskie Color Stories, do którego mamy sentyment i wielką sympatię za cudne kocyki tkane, Pink No More, bo posiadamy od roku egzemplarz „roślinny” i daje radę, a także markę, która jest fenomenem w branży nosideł ergonomicznych, a która od jakiegoś czasu posiada w ofercie także otulacze – chodzi oczywiście o markę TULA – choć otulacz dopiero do nas jedzie dlatego porównanie do pozostałych będzie ... ale nieco później.
 
Aden Anais vs. Pink No More – wiskoza bambusowa
 
Obydwa otulacze to 100% bambusowej wiskozy – są bardzo przyjemne w dotyku i delikatne. Na zdjęciach tego nie widać może, ale Aden Anais jest bardziej subtelny w strukturze ściegu, który jest luźniejszy, a przez to wydaje się bardziej miękki, jak jedwabna apaszka! Autentycznie jest tak niesamowity w dotyku! Bambusowego adena tworzą cieniutkie dwie warstwy tkaniny złączone w całość – nie rozwarstwiają się jednak. Pink no more dla porównania sprawia wrażenie bardziej „mięsistego” - ścieg tkaniny bardziej „zbity” niczym na płótnie – choć jest oczywiście mięciutki i przyjemny w dotyku. Każdy z otulaczy świetnie sprawdzi się do okrycia niemowlęcia, malucha a nawet przedszkolaka, bo wielkość zacna 120 x 120 cm. Do otulania wielkość wg nas także najlepsza, obydwa otulacze sprawdzają się dobrze. Pink minimalnie wygodniej się „dociska” :) - być może dzięki określonemu splotowi tkanina przyjmuje właściwości „sprężystości” odnosi się wrażenie jakby zawierała dodatek elastanu.
Nadruk na otulaczach jednostronny – w przypadku adena prześwituje na drugą stronę co sprawia wrażenie, że jest on obustronny.
 
   
 
  
 
Jak prać otulacz:
 
PNM zalecane pranie to 30 stopni, można prasować, nie można czyścić chemicznie, nie suszyć mechanicznie, nie chlorować 
A+A zalecane pranie to 40 stopni, nie można prasować, nie można czyścić chemicznie, dozwolone suszenie bębnowe przy zredukowanych obrotach, można stosować wybielanie tlenowe
 
Po praniu obie tkaniny pozostają nienaruszone – nie ma się co bać tego, że będą szorstkie (co grozi nam w przypadku muślinu i wyższej temperatury prania).
 
Nasz typ .. wybór ciężki a+a znamy od lat – zaskoczeniem jest pnm gęsty splot tworzący dość zbita strukturę, która jednak nie traci na delikatności. Ten konkretny wzór, który „badamy” .. ahh musztardowy, przygaszony bordowy, dwa odcienie niby turkus niby teal .. co tu dużo mówić wzór marzenie uniwersalny, energetyzujący – fajnie te trójkąty działają na „oko”. Uznamy remis, bo każdy z tych otulaczy jest niby z wiskozy bambusowej, niby ten sam rozmiar a jednak każdy jakby inny i zaspokaja potrzeby powstające na bieżąco. Adena używamy jak upał z nieba się leje do okrycia mniejszych, nie lubimy spać bez okrycia choćby najcieńszą mgiełką, dlatego też okrywamy swoje dzieci w czasie snu. Nie lubią zbyt dużego ciepła dlatego adekwatnie do temperatury zarzucamy odpowiedni kocyk – ostatnio królują bambusowe otulacze. Jak nieco chłodniej to sięgamy po trójkąty, niby to samo, ale ta mięsistość jakby przekonuje wtedy. Aden zajmuje mniej miejsca i mieści się w nerce, śmiało można też na szyję narzucić jakby kto chciał :P A chcieć będzie na pewno!
I co istotne dla mam „metkomaniaków” aden ma cudne, długie metki z przepisem prania – co prawda szybko się spierają ale w tym wypadku to najmniej istotny szczegół :)
 
 
Aden + Anais po prawie 4 latach prania jest całkiem przyzwoity – choć posiada kilka dziurek, poszarpanych brzegów to jednak spełnia nadal swoje przeznaczenie i jest ulubionym kocykiem do zasypiania przedszkolaka, który w chwili stresu, smutku, złości czy gniewu szuka w niej „spokoju” i znajomego „zapachu”. Kolor nadruku jest w doskonałej kondycji – nie mamy porównania do analogicznego wzoru nowego otulacza ale on naprawdę wygląda nieźle – jak na swój wiek!
 
Pink No More vs Color Stories – wiskoza bambusowa i bawełna
 
Skład z metek obydwu otulaczy to wiskoza bambusowa i bawełna w kombinacji 60 - 40 procent przy czym CS ma przewagę bambusa a PNM więcej bawełny.
Pierwszy kontakt z otulaczami jest zaskakujący, bo mimo przewagi wiskozy bambusowej w składzie jest on dość „szorstki” w porównaniu do bambusowych. Struktura ściegu otulaczy CS i PNM jest niemalże identyczna – nadruk jednostronny. Wielkość PNM standardowa jak na otulacze,czyli 120 x 120 cm, CS jest nieco w innym rozmiarze – 100 x 120 cm
 
 
 
 
 
Przepis prania otulacza:
 
PNM zalecane pranie to 30 stopni, można prasować, nie można czyścić chemicznie, nie suszyć mechanicznie, nie chlorować 
CS zalecane pranie to 40 stopni, można prasować, nie można czyścić chemicznie, nie można suszyć mechanicznie, brak info o wybielaniu.
 
Trudno powiedzieć na ile otulacz Color Stories „zmięknie” po kilku praniach – być może zadzieje się z nim tak jak z tym od Pink no more, bo sugerowałby taką "przypadłość".
 
 
Który lepszy? Ciężko zdecydować – zauważalna różnica dotyczy głównie rozmiaru dlatego to ten szczegół będzie decydującym lub ewentualnie wzór i kolor. Obie marki posiadają w ofercie ciekawe kolory i wzory, które świetnie współgrają z pozostałym asortymentem obu marek. 
Roślinny z PNM używamy od roku prawie i dotąd to główny otulacz najmłodszej – nie jest on biały a raczej taki śmietankowy z szarym nadrukiem według nas uniwersalny i taki nie za dziewczęcy dla tych mam, które córkom dawkują różowe dodatki i dla mam synków, które „męski klimat” chcą nieco ubogacić fajnym wzorem :)
 
Po kilkunastu praniach tkanina jest delikatnie zmechacona, a sam otulacz jest miękki i przytulny. Wzór i kolor jest nienaruszony :)
 
 
Otulacze z mieszanki bawełny i wiskozy bambusowej to propozycja dla tych, którzy szukają kompromisu między bambusową wiskozą a muślinem bawełnianym. My same do niedawna byłyśmy maniaczkami muślinu w czystej postaci :) nie zrezygnowałyśmy całkowicie, bo pieluszki mniejsze (70 x 70 cm) mamy głównie muślinowe część musy gotowych adenowskich, a część z pociętych dużych otulaczy a+a po starszakach, obszytych przez rodzinne „guru krawiectwa” Babcię! Na chłodniejsze miesiące także muślin wybieramy w postaci podwójnego kocyka aden cozy czy kołderki z muślinu w ilości czterech warstw – lato jednak to bez dwóch zdań bambusowe wariacie.
 
 
Na tę chwilę zwycięzcy nie ogłaszamy, bo czekam na „tulowe próby”. Jesteśmy go bardzo ciekawe – kilka fajnych mam, które oszalały na punkcie nosideł (w tym my) jest nimi oczarowane, także relacja z pola bitwy niebawem!
 
The winner is .. już wkrótce!